TRANSPORT
Do Biszkeku jechaliśmy z
ogromną ilością przesiadek, bo tylko takie mogliśmy kupić bilety
[Warszawa-Rawa Ruska, Rawa Ruska-Lwów, Lwów- Kijów, Kijów-Astana,
Astana -Ałma Ata, Ałma Ata - Biszkek]
Najlepszym rozwiązaniem jest dotarcie
do Moskwy [1 doba] i z Moskwy do Biszkeku [3 doby] Z Warszawy
Gdańskiej odjeżdża wagon bezpośrednio do Astany. Trzeba jednak dużo
wcześniej rezerwować bilety.
Ze względów bezpieczeństwa i
komfortu jazdy, lepiej jest podróżować w wagonie coupe [z
przedziałami] natomiast w tego typu wagonie jest znacznie mniej
miejsca na bagaż niewymiarowy taki jak rower. Dużo tutaj zależy od
uprzejmości innych podróżnych z przedziału.
W byłym ZSRR każdy podróżny
ma prawo przewozić bagaż do 36 kg bez dodatkowych opłat. W
specjalnej kasie bagażowej ważymy nasz bagaż i za drobną opłatą
otrzymujemy pokwitowanie. Niestety przepisy w Rosji mówią, że rower
waży 20 kg bez względu na to z czego jest wykonany. Dlatego dobrą
metodą jest zapakowanie roweru w karton. Nam zawsze udawało się
[dzięki wytrwałym pertraktacjom Grześka z prowadnikami] zabrać
rowery do wagonu w którym podróżowaliśmy. Alternatywą jest oddanie
roweru do wagonu bagażowego, ale jest to po pierwsze droższe [trzeba
wykupić bilet na wagon bagażowy, lub dać łapówkę], a po drugie nikt
wam nie zagwarantuje, że rower dotrze bezpiecznie do
celu.
Przejazd kolejowy Biszkek -
Warszawa
w wagonie plackartnym tj bez przedzialów ok. 110
$,
wagon
coupe o ok. 25-30% drożej.
Zakup biletów kolejowch najlepiej
zrobić na Białorusi, np w pobliskim Brześciu, bo tam sa najtańsze
[podobno 1/3 ceny moskiewskiej]. Kupowanie biletu w Moskwie sie nie
opłaca ponieważ można to zrobić tylko w specjalnej kasie Intouristu,
gdzie jest o 20% drożej.
Inną sprawą jest podróżowanie
po Kirgizji. Prawie całe terytorium tego państwa obejmuje olbrzymi
łańcuch gór Tien Shan, dlatego problem tutaj nie jest odlegość [w
końcu jest to niewielki kraj] lecz ilość przełęczy do pokonania na
trasie. Odcinek około 250 km z Osh do Kaszka Su [dwie przełęcze
powyżej 3000 m n. p. m.]autobus pokonuje w 10 godz! Jakość dróg
pozostawia wiele do życzenia. Powyżej 1500 m nie ma szansy na
asfalt. Ponieważ Kirgizja to biedny kraj, oszczędności energii widać
na każdym kroku. Nocą w miastach nie znajdziesz zapalonej latarni,
samochody jeżdżą bez świateł.
Bez problemu, na każdym dworcu
autobusowym, można znaleźć ludzi [w zasadzie sami ciebie znajdą],
którzy zawiozą ciebie gdzie tylko chcesz. Co prawda zdażąło nam sie
usłyszeć odmowę, kiedy padały nazwy przełęczy powyżej 3000m n. p. m,
ale w zasadzie wszystko jest kwestią odpowiedniej ceny. Oczywiście
korzystanie z prywatnego transportu jest dużo droższe.
Osoby zamierzające sporo
podróżowac po Kirgizji środkami lokalnymi, mogą wynająć samochód
razem z kierowcą zaraz po przyjeździe. Wyjdzie to na pewno taniej,
zwłaszcza jak grupa jest kilku osobowa. W Dżalabadzie spotkalismy
ekipę geologow z Politechniki Ślaskiej, ktorzy mieli wynajętego
człowieka z samochodem na cały pobyt. Nie pamiętam ile to ich
kosztowało, ale wiem że nie były to duże pieniądze. Jeżeli
zaprzyjaźnicie sie z kierowcą, będzie was ochraniał przed
wyciąganiem pieniędzy, co nie jest bez znaczenia zważywszy na to, że
w tym kraju co 100 km na drodze jest posterunek i szlaban. Poza tym
na pewno was ugości w swoim domu.