FORMALNOŚCI

Żeby wjechać do Rosji mieliśmy wykupiony voucher [biuro podróży] oraz wstęplowaną do paszportu wizę AB [biuro paszportowe]. Wjazd do Kazachstanu nie wiąże się z żadnymi dodatkowymi dokumentami. Polacy przebywajacy w Kirgizji muszą dokonać rejestracji w owyrze [komenda główna milicji] nie póżniej niż trzy dni od daty wjazdu. Nie są potrzebne żadne obowiązkowe szczepienia.
Kirgizja to jeszcze państwo milicyjne. Co 100 km na drogach rozstawione są posterunki kontrolne [tzw posty]. Kierowcy pojazdów mają obowiązek zwolnić, poniważ na znak milicjanta muszą się zatrzymać. Na niektórych postach wysokość łapówki nie jest żadną tajemnicą i wszyscy doskonale wiedzą ile muszą zapłacić, żeby mogli jechać dalej.
Legalne poruszanie się w strefie przygranicznej [25 km od granicy] jest możliwe tylko z przepustką. Dobrze ją mieć lub jakikolwiek inny ważny papier bo to pozwala bronić się przed wyciąganiem pieniędzy. Magia kwitów i papierów w byłym ZSRR jest niesamowita co należy wykorzystywać. Zawsze lepiej mieć w ręku jakikolwiek papier, wtedy inaczej z tobą rozmawiają. Kirgizja choć jest niepodległym państwem, jej granic zewnętrznych, strzegą żołnierze kirgizcy pod dowódzctwem Rosjan. 
Prawdopodobnie przepustkę oficjalnie załatwia się w owyrze. Trwa to pewnie przepisowe 2 tygodnie i nic nie kosztuje. Oczywiście wszyscy turyści, również i my, załatwiają to w nielegalny sposób, za łapówkę [15 $ od osoby] ale za to nie tracąc cennego czasu. Kirgizja podzielona jest na kilka obszarów [coś na kształt naszych województw] i żeby bardziej skomplikować poruszanie sie po tym kraju [czytaj: wyciągnąć więcej pieniędzy], na każdy obszar potrzebna jest inna inna przepustka. My mieliśmy przepustkę wystawioną w Przewalsku na rejon przygraniczny w okolicach Inylczeka i Piku Pabiedy. Natomiast kierując się w stronę Piku Lenina [granica z Tadżykistanem] nie zdążyliśmy wyrobić potrzebnego zezwolenia. Na granicznym posterunku rosyjscy żołnierze zaskoczyli nas, bo my nastawiliśmy się na słoną łapówkę, a tymczasem po półgodzinnych pertraktacjach gratisowo dopisano nas do hiszpańskiej wyprawy działającej pod Pikiem Lenina. Udało nam się również nie płacić za trekking.
Zezwolenie na wejście na Pik Lenina [100 $ od osoby] podobno można ominąć, wykupując pozwolenie na trekking [tylko 30 $]. Niestety nie wiemy nic o ewentualnych konsekwencjach takiego postępowania w przypadku wykrycia.